poniedziałek, 21 marca 2011

cd.

Wizyta u lekarza była dość krótka, dostałem skierowanie do specjalisty, z którym poszedłem do rejestracji przychodni, tam miła Pani poinformowała mnie o tym, że najbliższy możliwy termin wolny do specjalisty jest za miesiąc. Przecież mam zapalenie ucha, które w dodatku mnie boli, ręce mi opadły razem ze szczęką. Lecz po chwili ta sama Pani zapytała się o moje nazwisko i powiązanie z nazwiskiem mojej żony ;-) potwierdziłem, że to moja żona i sprawa nagle zmieniła obrót, zapisała mnie na termin wcześniejszy, czyli na następny dzień, jakiż to mi kamień z serca spadł, wielce podziękowałem hamując się aby owej Pani nie wyściskać prze trotuar który nas dzielił. Na drugi dzień stawiłem się u specjalisty, który stwierdził co stwierdził, zapisał antybiotyki i kazał się pojawić do kontroli za tydzień o ile termin wizyty na to pozwoli, już w myślach miałem widmo jak Ja to zrobię? No cóż, poszedłem do owej miłej Pani w rejestracji z miną chorego, ale zadowolonego nie do końca, przedstawiłem swój problem i ona bez szemrania zapisała (czyt.wcisnęła) w możliwy termin wizyty lekarskiej u specjalisty, czyli tj. jutro(wtedy za tydzień) nie macie pojęcia nawet jakże byłem zadowolony z takiego obrotu sprawy. Jak widać nawet z takich spraw człowiek się cieszy, że może jak za komuny korzystać z darmowego leczenia z tempie ekspresowym. Tak więc jutro następna wizyta lekarska jaka mnie czeka i mam nadzieję, że ostatnia na dłuższy czas.

niedziela, 13 marca 2011

Ach te zdrowie...

Nigdy na swoje zdrowie nie narzekałem, swoje wychorowałem w dzieciństwie. A teraz od kilku dni mi świszczy w uszach, a od wczoraj zaczęło mnie boleć ucho, dziś gardło pobolewa. To jakaś plaga! Dobrze, że termin wyjazdu do Belgii się przesunął to będę miał czas na wyleczenie, nie znoszę chorób, które mnie nawiedzają, w prawdzie to rzadkie przypadki, ale dosłownie wściekam się jak mnie dopada. Zdecydowanie jutro czeka mnie wizyta u lekarza, której się dosłownie boję, no może nie samej wizyty tylko ten proces jaki mnie czeka zanim dojdzie do samej diagnozy lekarskiej, najpierw rejestracja do lekarza rodzinnego, skierowanie do laryngologa, nie mam pewności czy trafię do specjalisty w tym samym dniu. Tego właśnie się boję! No cóż, nic innego mi nie pozostało jak stawić czoła tym problemom, aby do jutra to ucho moje całkiem się nie rozszalało, bo nie ma nic gorszego jak ból zęba, ucha i głowy.
                                       Z nudów rozebrałem swój aparat cyfrowy, który od jakiegoś czasu nie działa prawidłowo, nic nie stwierdziłem, gołym okiem nic nie widać podejrzanego, chyba nic z niego nie będzie, szkoda mi tylko tych zdjęć, które miałem w nim wiele z nich miało trafić na ten blog, szkoda, wielka szkoda.

czwartek, 3 marca 2011

Pamięć Dziadka!

Dziś, a właściwie wczoraj umarł mój Dziadek, dożył sędziwego wieku. Urodzony w Prusach Wschodnich Dezerter Werhmahtu, były żołnierz Armii  Andersa, przeszedł szlak bojowy od Tobruku po Włochy, raniony dwukrotnie, po wojnie wrócił do kraju do rodziny do kraju bez przyszłości. Człowiek prosty i nieustępliwy, czasem trudno znośny, nie do zdarcia, twardy i długowieczny jak dąb. Dla mnie dla smyka jednak zdejmował maskę tej twardej męskości pozwalał mi na różne rzeczy, sam do tej pory nie rozumiem dlaczego to robił. Był na mojej przysiędze wojskowej, pamiętam jak dziś jak wspominał, że mojej przysięgi nie dożyje, dożył z powodzeniem. Doczekał wnucząt i prawnucząt, odszedł w pokoju w Polsce z przyszłością.

wtorek, 1 marca 2011

Mija ten czas jak cholera!

No i mamy marzec. Już teraz wiem, że moja nowa praca się lekko opóźni o parę dni, planowane rozpoczęcie 16-17 marzec więc mam jeszcze trochę czasu. pierwsze słoiczki z żarciem trafiają powoli do lodóweczki, a to grochóweczka, a to pomidorowa, a to ogórkowa, nawet galaretka i leczo również czeka. Pakować się teraz nie muszę bo zabieram na wyjazd tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Resztę gratów zabieramy w drodze na Moskwę. Mam kontakt z paroma kierowcami, którzy jak Ja czekają na rozpoczęcie tej roboty, większość z nich lekko panikuje, bo już lekko za długo czekają i tryskają niecierpliwością. Mam na tyle swobody i czasu, jak i też świadomości, że nigdzie mi się nie śpieszy, że taka niecierpliwość wydaje się dla mnie śmieszna. No cóż, chłopaki zapewne mają swoje problemy dlatego ich rozumiem.

Miałem wstawiać zdjęcia, mój aparat oraz zdjęcia na karcie póki co są nie do przeniesienia, aparat zawiesił się i nijak nie mogę odzyskać ich, muszę oddać do serwisu.Jest tam sporo zdjęć które robiłem z myślą o tym blogu, szkoda by było je stracić bezpowrotnie. Chyba mu troszkę piasek greckich dróg przeszkodził :D