Zostało zaledwie kilkanaście dni do rozpoczęcia pracy w nowej firmie, kolega z którym mam jeździć już nie może się doczekać jazdy(też od ponad dwóch miesięcy nie pracuje) nie będę ukrywał, że i Ja mam podobne chęci, za długo siedzę w domu bezczynnie. Mógłbym do tego czasu jeździć w lokalnej firmie, ale z tego co wiem to ta firma nie cieszy się zbytnio renomą w śród kierowców dlatego wolę mieć większy spokój nie pracując tam.
Do tego czasu załatwiłem wizę na Rosję i tranzyt przez Białoruś, koszt 700zł za dwukrotne przejście graniczne, bez tej wizy nie ma co o pracy nawet marzyć, no cóż coś za coś. Później do załatwienia pozostanie tylko wizę wielokrotnego przejścia za które też zapłacę ok 400zł i na tym będzie koniec.
Powoli szykuję się do drogi czyli żarcie do słoików pakuję, papieroski zbieram na drogę, zastanawiam się jedynie co ewentualnie najpotrzebniejszego mam zabrać.
czwartek, 17 lutego 2011
wtorek, 1 lutego 2011
No to co z dalszą pracą?
Jak by tu napisać!? Postanowiłem odpocząć jakiś czas, tym bardziej że święta się zbliżały, żona przestraszona, że może mi się coś stać podczas tej zimy wywnioskowała iż dobrze się stało, że pożegnałem tamtą firmę. No ale przecież nie mogłem spocząć na "laurach" szukałem jej w dalszym ciągu, bo przecież wiecznie w domu siedzieć nie będę. Rozglądałem się tu i tam, większość ofert zaciągało lipą, w necie myszkowałem za opiniami i raczej dawałem sobie spokój. Jednak jedna mi się trafiła, ktoś prowadził nabór kierowców w Belgii, po krótkiej rodzinnej rozmowie podjąłem decyzję, że tam pojadę. Udało mi się zebrać jeszcze trzech innych chętnych i tym sposobem udało nam się zejść do minimum z kosztów tej wyprawy. Samo spotkanie miało miły charakter, sporo konkretów odnośnie samej pracy jak i też oczekiwań, ale i również profitów, które w większości z nas zaskoczyły, my kiermani nie przyzwyczajeni zostaliśmy do takich zaskakujących propozycji ze strony pracodawcy! Zauważyłem, że spora część przybyłych jakby lekko nie dowierzała, lecz chyba opory padły jak wręczono nam wzór umowy na której było wszystko napisane od początku do końca. Wracaliśmy do kraju podreperowani moralnie, że jakieś światełko w tunelu zaświeciło. Oczywiście były jeszcze później jakieś wątpliwości, ale braliśmy je na karb że życie pokaże wkrótce samą prawdę. Pozostaje nam jedynie w Siedlcach u prawnika podpisać umowę i z dniem 1 marca br. jesteśmy zatrudnieni, czekając na wylot samolotem do Belgi po odbiór wozów i od razu do roboty. Hmmm...czas pokaże, w piątek jadę podpisywać umowę, może prawnik coś więcej wie? Któż to wie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
