poniedziałek, 19 lipca 2010

No tak! CIągle wiatr w oczy!

I po grunwaldzie, upał w dniu walki był tak nieznośny, że ludzie mdleli jak pociągnięci serią z karabinu, karetki co chwila kursowały do szpitala polowego. My jakoś ten upał przeżyliśmy uzbrojeni w czapki, wodę, piwo, aparaty, kamery i lornetki. Sama inscenizajca mogła się podobać, choć specjalnie widoków nie mieliśmy, tłum był tak ogromny, że prawie nie szło nad nim zapanować. Tegoroczne obchody były przeprowadzone na wielką skalę.
            Dziś nie udało mi się odebrać KW na przewóz rzeczy, bo wypisali z błędną datą i wysłano z powrotem aby poprawić, nie wiem co jutro będzie, samochód mojemu Tacie muszę oddać, całe szczęście, że moja Omesia doszła już do siebie więc będzie można poszaleć po tak długim czasie, stała przecież ponad 1,5 miesiąca u mechanika. Miałem sporo problemów przez to, bo poznałem na nowo PKP, PKS, komunikację miejską w Elblągu, Olsztynie i szczerze przyznam się że cieszę się że już więcej zgłębiać nie muszę tych rodzajów komunikacji. Tak więc czekam co jutro mi przyniesie...

czwartek, 15 lipca 2010

A by to...

Stare powiedzenie wojaka mówi, póki nie trzymasz czegoś w ręku, niczego pewien nie możesz być!
Byłem w Gdańsku z córką na jej przyszłej uczelni w drodze powrotnej miałem odebrać kwit na przewóz rzeczy, ale nie odebrałem, bo nie doszły pocztą, więc wróciłem prosto do domu. Nie cierpię biurokracji i tego czekania na coś co mnie kosztowało ponad 3 tyś. zł! W drodze powrotnej samochód prowadziła córka, nie było źle, ale musi popracować nad umiejętnością obserwowania znaków drogowych i zachowania się różnych sytuacjach. Jak widać bez doświadczenie będzie jej potrzebne.
        Oboje mieliśmy chwilę czasu więc zajechaliśmy na starówkę gdańską, która od niepamiętnych czasów bardzo mnie urzekała, jej klimat, architektura bardzo dobrze działa. Podobnie krakowska ma taki wpływ na mnie.
        Jutro przygotowania do wyjazdu na Grunwald, sporo zamieszania wyszło przy tym, ale zaczynam obojętnieć powoli. Ciężko jakoś mi ostatnio dogaduje z ludźmi, czy tylko to takie moje wrażenie. Heheee...nawet tracę ochotę na pisanie.
      Opatrzność dziwnie ostatnio się zachowuje, czasem jej nie rozumiem, kontakt jakby się urywa, nie rozumiem jej, czy to sen, czy to jawa?

środa, 14 lipca 2010

Jak ten czas leci!

Sam nie mogę uwierzyć co w tym czasie się działo jak milczałem...z powodu prostego! Kurs na przewóz rzeczy rozpoczął się 14 maja skończył się 20 czerwca, koszt 3000zł egzamin 7 lipca odbiór "świstka" niby jutro, a jutro ewentualny wyjazd do Elbląga, powrót do Olsztyna aby się upewnić czy praca jeszcze na mnie czeka czy uruchamiać plan "B". Córka startuje na studia, kaszana wyszła z tego totalna czeka mnie też jutro wpadnięcie do Gdańska, miałem odwiedzić "Majoneza" kompletny brak czasu spowoduje, że po prostu z Gdańska będę umykał jak pies zbity, zresztą pożyczonym samochodem od mojego kochanego Tatusia! Mam tylko nadzieję, że wszelkie sprawy załatwię w krótkim czasie z wynikiem pozytywnym. Omesia reanimuje się wciąż, mechanik raczył się w końcu zabrać do silnika (po miesiącu) niby w piątek ma mi ją przekazać gotową do jazdy (w co nie bardzo mi się chce wierzyć) a tu wyjazd na Grunwald, później Oblężenie Malborka, w międzyczasie pewnie nowa praca w której bez samochodu siebie nie widzę.. Jak się okazuje obecnie bez pojazdu to jak bez ręki, co szanowna współmałżonka raczyła nawet zauważyć.
         W tym okresie upały szaleją, nie miałem okazji specjalnej okazji leniuchować na plaży, ale na żaglówce i owszem...piękne wspomnienia mam choć zaledwie 3 razy pojawiłem się na wodzie. Ostatnio od ponad 1.5 roku raczej rzadko pojawiałem się na wodzie odkąd sprzedałem swoją łódkę. Coś mi mówi, że nadchodzący czas sprzyja myśleniu o powrocie do posiadania nowej łódki, motocykla...
              Jutro napiszę coś więcej...błogość mnie ogarnia jakaś, może fotki wstawię nawet?

     Stanisław LEM  napisał : Daj człowiekowi wszystko czego zapragnie, a zgnębisz go!
Tak, to jest prawda, nigdy nie byłem zamożny i nie chciałbym, pozbawiony bym był celów życiowych, marzeń które mógłbym osiągnąć własnymi rękoma, osiągnięciami.
                   Drogi są pokrętne, pełne zaskoczeń i niespodzianek
                   Schodzą i rozchodzą się ku naszemu zaskoczeniu
                  Walki trwają, krew i łzy, żadnych branek
                  A czas i tak robi swoje w swoim zboczeniu.
                  Czas orgii, czas kochanek!