wtorek, 26 stycznia 2010

Jest zimno, bo jest zima...

Wiosny jeszcze nie widać, a tu mrozek trzyma, nocą to nawet i do -22st.C dojdzie! Toż to szok, dla niektórych, bo chyba nieliczni tylko pamiętają zimy ubiegłego wieku, a zwłaszcza lat 70'80-tych!
   No tak, gadu,gadu, a tu się odebrało prawo jazdy, hmmm...trza robic C+E, z kursem na przewóz rzeczy na razie się wstrzymam, do tego czasu powinno to stanieć. Idzie to jak krew z nosa, do tego czasu może jakąś pracę się znajdzie, tu jak na złość jak na lekarstwo, nie ma, stawki płacowe na granicy najniższej krajowej (na dzisiejszy dzień to ok1300zł) co to się dzieje w tym kraju? Hmmm...niby mi się nie śpieszy, ale dość mam siedzenia no i nie ukrywam, pieniążki by się przydały, komu by się nie przydały?
   Na gadulcu jakaś cisza, ale za to mój Ojciec komputerem się obłożył, sieć internetu kazał sobie podłączyć i szaleje powoli, dziś lekko go uczyłem jak korzystać ze Skype-a, szybko się uczy jak na swój wiek (73 lata) pogadali My obaj patrząc sobie w oczy tzn. w kamerki, nawet Babcia(moja Mama) na krótko ze mną pogawędziła, pytając czy aby za takie połączenie się więcej nie płaci, ale jak ją znam to i tak pewnie nie uwierzyła. Technika idzie do przodu, nie do uwierzenia! No i co z tego jak pralka coś zaczyna nawalać, wczoraj zgrzytała (nie z zimna) protestując załamaniem się programu piorącego, nie wiem co zrobiłem, ale udało ją się namówić do współpracy! Czyżby ręce moje leczyły? Kaszpirowski cy cóś?
Ahhhh...bym zapomniał całkiem, gość swoim samochodem lekko mi porysował moją "Omesię" zdrzaźniłem się lekko bo gość nawet nie pokwapił się mnie o tym powiadomić, dogadać się...czekałem całe 3 dni aż się skontaktuje, nie wytrzymałem i poszedłem na Policję! Całe szczęście, że miałem świadka tej "kolizji" więc wyprzeć się nie mógł, sprawę załatwiliśmy w 30 min. i po krzyku! Pierwszy raz w życiu kogoś podałem na policję! No cóż, koleś myślał, że to jakoś będzie, przeliczył się sromotnie! Sprawę z ubezpieczeniem załątwiłem prawie od ręki, we czwartek ma się pojawić rzeczoznawca i będziemy załatwiać papierki dalej. Oczywiście formularza zajścia szkody dziś nie wydrukuję, bo jak zwykle bywa przy nagłych wypadkach zabraknie tuszu w drukarce, to jakaś czrna chmura zawisła nade mną, plaga Egipska mnie ogarnęła!?
  To aż tyle dziś napisałem? Idę spać...tzn. raczej zapiszę tylko w blogu te wypociny.

czwartek, 14 stycznia 2010

Po Świętach i Nowym Roku!

Jak ten czas szybko zleciał, długo nie mogłem zebrać się do pisania na blogu. Egzamin na C za pierwszym razem nie zdałem, oblałem na "placyku" egzaminator (taki dziadek w okularach) stwierdził, że trzeba jeszcze raz próbować i złożył mi świąteczne życzenia i noworoczne! Wstyd na całej linii, moja osobista porażka, Ja który swego czasu w wojsku wychowałem sporo kierowców początkujących, kierowca-mechanik, wstyd, wstyd! Następny termin 7 stycznia tego roku i następne 160zł mniej. W wyżej wymienionym terminie oczywiście stawiłem się na egzamin bacznie obserwując czy "Dziadek Egzaminator" również w tym czasie będzie nas testował, ale ku mojej uciesze okazało się, że odszedł na zasłużoną emeryturę! Jak i też to, że w tym pierwszym podejściu na 11 zdających 3 tylko zdało. Innym egzaminatorem okazał się człowiek na moje oko w moim wieku, spokojny i bez zacięcia typu: "Ja Was dzisiaj udupię..." i na spokojnie zaliczyłem wszystkie zadania. Myślałem, że zawału dostanę, żeby w tym wieku się tak stresować. Taki miły prezencik sobie sprawiłem na zbliżające się moje urodziny! Wracałem z Olsztyna jak na skrzydłach, aż z tego podniecenia zapomniałem wpaść do jednej z olsztyńskich firm, ale tak to jest przy takich emocjach. A więc pozostało mi zrobić jeszcze C+E, ale nie to mnie martwi, a ten nieszczęsny kurs na przewóz rzeczy, który tyle kasy kosztuje i czasu! Nasz ustawodawca jednak nie zmienił warunków uzyskania tego drogiego "papieru" do tego szanownego zawodu! No cóż, trzeba poczekać, zanim zrobię te C+E to może stawki spadną znacznie, już widziałem ogłoszenia w cenie 4.5 tyś.zł to troszkę jednak i tak za drogo.
     Córka Kasia już po Studniówce, dzieci mi rosną, Ja się powoli starzeję, co to będzie, jak to będzie?