niedziela, 9 stycznia 2011

Jak ten czas leci..za szybko!

Dość dużo od ostatniego wpisu się działo, nie pracuję już w tej firmie, tuż przed świętami Bożego Narodzenia rozstałem się z szefem, powodów było sporo po obu stronach. Wyjaśnień kilka, szef obiecywał 15% od frachtu, ale nikt w tej firmie (o kierowców mi tu chodzi) nie jest wstanie powiedzieć, łącznie z samym szefem jaka to kwota, szef zakrywał się tajemnicą handlową, co już mnie zaczynało dawać powód do podejrzeń że płaci jak mu się podoba. Obciążenia paliwowe, za uszkodzenia (samochodu nie były objęte dodatkowym ubezpieczeniem) także praktycznie kierowca serwisował pojazd szefa firmy. Moim zdaniem okradał z wypłaty swoich kierowców, prócz tego ściągał kasę za tzw. "przepały". Męska rozmowa i moja lekka stanowczość spowodowała, że rozstaliśmy się, szefunio z małym opóźnieniem wypłacił mi to co "zarobiłem" i grzecznie oddałem kluczyki. No cóż, "zabijać" się po polskich drogach to ja się mogę, ale nie za takie pieniądze, żal mi tych kierowców, którzy mają trudną sytuację finansową i pozwalają sobą tak manipulować, Ja odszedłem, bo na to mnie było stać.
   Nie powiem, w ciągu tych kilku m-cy nabrałem większego szacunku do tego zawodu, wszelkie atrakcje miałem zaliczone: wymiana kół w naczepie, osi napędzającej, korki zimowe w różnych częściach kraju jak i zagranicą , poznałem kilku ciekawych ludzi, miejsc. Doznałem wielu wyrzeczeń od niewyspania, niedojedzenia (schudłem ok.10kg) zimna spowodowanego złego stanu akumulatorów jak i też złego serwisowania pojazdu, brak dobrego ogrzewania kabiny podczas jazdy, momentem ciężkiej pracy fizycznej, której nie pamiętam od czasów młodości. Nie mniej jednak te zadania; doświadczenia i próby ich sprostaniu dawały mi niejaką satysfakcję jak za czasów bycia żołnierzem. Chwila namysłu i podsumowania jednak dawały mi zupełnie inne sygnały życiowe. Sam charakter tej pracy nie był najgorszy, ale atmosfera firmy, a raczej jej właściciela, który stosował jakieś socjo-techniczne sztuczki, parcie na jak najmniejsze zużycie paliwa, nie wspomnę o podejrzeniach, że usterki były spowodowane przez kierowcę, który wszystkiemu jest winien i musi za to zapłacić.Ciekawy sposób na serwis pojazdu podczas normalnej eksploatacji...
             Całe szczęście, że z tego "układu" wycofałem się dość szybko, mimo tego, że zależało mi na zdobyciu doświadczenia itd. Niemniej jednak aż tak i takim kosztem nie bardzo, wolę poszukać innej firmy, stać mnie na to!
             Odpocząłem troszkę, mam już inne propozycje nad którymi się mocno zastanawiam, obie są atrakcyjne, jedna z bazą w moim miejscu zamieszkania, druga gdzieś w Europie za godziwą zapłatę. Czeka mnie poważny wybór.