czwartek, 15 lipca 2010

A by to...

Stare powiedzenie wojaka mówi, póki nie trzymasz czegoś w ręku, niczego pewien nie możesz być!
Byłem w Gdańsku z córką na jej przyszłej uczelni w drodze powrotnej miałem odebrać kwit na przewóz rzeczy, ale nie odebrałem, bo nie doszły pocztą, więc wróciłem prosto do domu. Nie cierpię biurokracji i tego czekania na coś co mnie kosztowało ponad 3 tyś. zł! W drodze powrotnej samochód prowadziła córka, nie było źle, ale musi popracować nad umiejętnością obserwowania znaków drogowych i zachowania się różnych sytuacjach. Jak widać bez doświadczenie będzie jej potrzebne.
        Oboje mieliśmy chwilę czasu więc zajechaliśmy na starówkę gdańską, która od niepamiętnych czasów bardzo mnie urzekała, jej klimat, architektura bardzo dobrze działa. Podobnie krakowska ma taki wpływ na mnie.
        Jutro przygotowania do wyjazdu na Grunwald, sporo zamieszania wyszło przy tym, ale zaczynam obojętnieć powoli. Ciężko jakoś mi ostatnio dogaduje z ludźmi, czy tylko to takie moje wrażenie. Heheee...nawet tracę ochotę na pisanie.
      Opatrzność dziwnie ostatnio się zachowuje, czasem jej nie rozumiem, kontakt jakby się urywa, nie rozumiem jej, czy to sen, czy to jawa?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz